|
POKAŻĘ CI, CO UMIEM
Wczorajszy wieczór rozpoczął się w parowozowni od pokazów adeptów sztuki tanecznej. Od początkujących artystów nie oczekuje się wiele i w sumie niewiele się też wydarzyło. Wybaczaliśmy techniczne potknięcia, niedopracowanie ruchu, gubienie tempa, przypadkowość zamiast zamierzonej symetrii. Wiadomo, że sztuka tańca wymaga lat intensywnej pracy. Trudniej jednak było wybaczyć trywialność i powierzchowność snutych za pomocą tańca narracji. W stan krańcowej irytacji wprawiła mnie etiuda z dziewczętami tańczącymi wokół usypanego na ziemi wianka. Pląsające niczym panny z „Pieśni XII o sobótce” Kochanowskiego, w przekładanym z głowy na głowę wianku, przypomniały czasy szkolnych akademii, niestety, poza kontekstem edukacyjnym niewiele wnosząc w czwartkowy wieczór (Państwowe Pomaturalne Studium Animatorów Kultury).
Równie blado, choć ciut mniej nużąco wypadł występ Keave Mooney z Kanady. Bez wyrazu i przekonania do tego, co robi, artystka zaprezentowała techniczne umiejętności, nie wychodząc poza poziom zerowy. Szkoda, że zakrawającej na szkolne wprawki etiudzie nie nadała indywidualnego wyrazu. Dobrym kontrapunktem i przy okazji oddechem dla zmęczonego widza była chińsko-japońska propozycja Hofan Chau i Lichta Kamiyi. Nie siląc się na wielką sztukę, z przymrużeniem oka, z dystansem do tańca i siebie, stworzyli zabawną wariację na temat plastikowego kubka. Ten przyłożony do nosa albo do ucha, czasem wypełniony wodą albo umieszczony na czubku głowy, okazał się jedyną płaszczyzną kontaktu między postaciami, mało wyszukanym, choć niezbędnym kanałem porozumienia. Kubek to przedmiot dość trywialny i niepozorny. Co się jednak stanie, gdy tancerzy zaleje morze takich kubków?
Azjatyccy tancerze zatytułowali swój spektakl „Diamentowe dziecko”. W programie czytamy, że jest to dziecko, które będąc w nas całe życie, dotyka radości i bólu. Odnosząc tę metaforę do zaprezentowanych wczoraj choreografii, mogę tylko marzyć, że w przyszłości, oglądając prace prezentujących się artystów, będę czerpała więcej radości z ich twórczych dokonań, niż znosiła bólu związanego z nadwyrężeniem niektórych części ciała podczas żmudnego siedzenia.
Aneta Głowacka
Etiudy stworzone przez początkujących choreografów z Państwowego Pomaturalnego Studium Animatorów Kultury; „Pasaż”, choreogr. Wojciech Mochniej, „Diamentowe dziecko”, choreogr. Hofan Chau i Licht Kamiya
|