CriticalDance Forum
http://www.ballet-dance.com/forum/

Lublin 2008 : SEAD Bodhi Project - Obscure Level
http://www.ballet-dance.com/forum/viewtopic.php?f=60&t=32629
Page 1 of 1

Author:  violeta85 [ Thu Nov 13, 2008 5:21 am ]
Post subject:  Lublin 2008 : SEAD Bodhi Project - Obscure Level

Wioleta Rybak
Taneczna rewia mody


„Niewyraźny poziom" SEAD-Bodhi Project to kolejny spektakl XII Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca zainspirowany dadaizmem. Nie opowiada żadnej konkretnej historii, jest kompilacją kilku niezwiązanych ze sobą scenek tworząc charakterystyczny dla dadaizmu collage.

Grupa austriackich tancerzy licząca dziesięć osób porusza się na scenie według choreografii, którą zaprojektowali Jeremy Nelson i Luis Lara Malvacias. Ich ruchy są łagodne, płynne, tworzą interesujące figury, postacie lekko wirują po całej scenie. Czasem wydają się nieco niedbałe, nie wiadomo czy ich swoboda jest celowo zamierzona, czy też to efekt niedoskonałości warsztatu młodego zespołu.

W tańcu ciekawie wykorzystano kilka rekwizytów. Postacie poruszają się między kolorowymi parawanami, zakładają na głowy czarne plastikowe kosze, poruszają się wokół błękitnej deski, czy w scenie finałowej używają rur pcv. To urozmaicanie działań powoduje, że nie czujemy znużenia patrząc na ten niemal godzinny występ.

Moją uwagę zwróciła zwłaszcza towarzysząca pewnym częściom sztuki muzyka, utrzymana w klimacie dubstepowym, nadająca rytm, mocno wbijająca się do głowy, choć chwilami może trochę zbyt głośna i drażniąca. Świetna była gra świateł, umiejętnie wydobywająca z półcieni odpowiednie fragmenty sceny, gdzie coś się działo.

Materiały podają, że twórcy inspirowali się twórczością Helia Oiticica, Ligii Clark oraz Neo Raucha. Niestety twórcy ci nie są zbyt znani w Polsce, może poza Rauchem, który miał wystawę swoich prac w Warszawie, ale raczej trudno mi znaleźć na scenie odwołania do jego malarstwa wykorzystującego elementy sztuki komiksu i grafiki reklamowej.

Wybierając się na ten spektakl nie miałam pojęcia, że będzie on… o modzie. Kolorowe ubrania, które wciąż zmieniają tancerze, są tu dość istotne. Widowisko otwiera scena, gdzie grupa śpi na podłodze, powoli każda z osób się budzi i zaczyna „ubierać" się w swój zwiewny kawałek materiału, który służył wcześniej jako okrycie. Poszczególne osoby wyglądają inaczej i nie chodzi tylko o kolor, ale także o stworzony fason. Każda z nich jest indywidualnością, ma własny styl. Później tancerze ubrani są w podobne stroje, mają na sobie patchworkowe koszulki, ale to co noszą zmienia się jeszcze kilkukrotnie. Szczególnie podobała mi się scena, gdzie zwykłe koce za sprawą paska stają się długimi sukniami trzech kobiet.

Na dwóch fragmentach filmu video, przerywającego sekwencje taneczne, pojawiają się pytania i krótkie zdania dotyczące tego, jak postrzegają nas inni przez pryzmat tego, co nosimy. Jesteśmy przecież nieustannie oceniani. Pojawia się wątpliwość czy jesteśmy lepsi, jeśli wyglądamy tak inni, czy jeżeli zachowujemy własny styl? Spektakl niestety nie daje nam na to jednoznacznej czy czytelnej odpowiedzi. Ale może właśnie takie było założenie twórców, żebyśmy sami to przemyśleli? Albo poprzestali tylko na odczuciach wzrokowych towarzyszących oglądaniu tych przebieranek.

Page 1 of 1 All times are UTC - 7 hours [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/