public forum
home forum magazine gallery links about faq courtesy
It is currently Fri Nov 28, 2014 2:28 pm

All times are UTC - 7 hours [ DST ]




Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 
Author Message
 Post subject: lublin 2008: Compagnie Irene K. - "M.E."
PostPosted: Mon Nov 10, 2008 4:28 am 
Offline

Joined: Sun Oct 24, 1999 11:01 pm
Posts: 19975
Location: London, England; Tallinn, Estonia
Image

Compagnie Irene K. / Belgium

M.E.


Artistic Direction: Irene Kalbusch
Dramaturgie: Dave van Robays
Conseiller litéraire: Luca Scarlini
Dance + development of the choreographic material: Aude Cartoux, Valéria Garré, David Golinval, Maria Lopez, Shantala Pepe
Music: Gerhard Sporken, Pirly Zurstrassen
Stage design: Remi Tamburini
Costumes: Sabine Kreiter
Light concept: Jean-Louis Gille
Duration: 60 minutes

Max Ernst has always inspired my choregraphic work. I have refered to his works many times, even if only in passing.

The encounter of the literary advisor Luca Scarlini, who possesses an extensive knowledge of Ernst’s works, was not fortuitous.

The interviews have shown me the complexity of the artist’s work. I have therefore attached importance to recurrent themes such as: relations with the body, with religion and mysticism, with transformation and metamorphosis, the animal kingdom, and with the hand.

I have dared to make a personal and emotional interpretation of Max Ernst’s work

The play is inspired by collage, a technique often employed by Ernst. Some disparate elements are combined to create one, new element.

The show, as with Max Ernst’s work, is marked with wonderful, fairy-like and abstract pictures.


Top
 Profile E-mail  
 
 Post subject:
PostPosted: Mon Nov 10, 2008 9:27 am 
Offline

Joined: Wed Nov 05, 2008 4:10 pm
Posts: 5
Justyna Czarnota
Mój Ernst


M. E. to inicjały Maxa Ernasta, którego twórczość stała się natchnieniem dla Irene Kalbusch, pomysłodawczyni i choreografki spektaklu. Od dawna zafascynowana jego malarstwem, pełnymi garściami czerpie z niego inspiracje. Otwarcie mówi, że właściwie w każdej jej sztuce pojawiają się elementy zaczerpnięte z Ernsta, nawet jeśli widz tego nie dostrzega.

W „M.E”, które w całości poświęcone jest jego twórczości, pojawia się wiele motywów charakterystycznych dla artysty (ptak, cielesność, dłonie). Bajkowość i surrealizm określają zarówno klimat jego obrazów, jak przedstawienia. Spektakl inspirowany został collagem, który był jedną z podstawowych technik Enrsta.

Spektakl składa się z kilku sekwencji utrzymanych w rozmaitych konwencjach scenicznych. Jedne zmuszają do kontemplacji cielesności, inne są bardziej teatralne. Pokazywanie efektownie oświetlonego ciała w różnych, zazwyczaj dziwacznych pozach obok scen, w których ciało zostaje wykorzystane jedynie jako tworzywo - pochylona tyłem tancerka na oczach publiczności przemienia się w szybującego ptaka. Widowiskowe układy taneczne obok zabawnego „chodzenie raczkiem”. Teatralne tańce grubego mężczyzny, prosto z rosyjskiego dramatu z dziewczyną rozsypującą wisienki – żelki. Gdzieś w tle migają zarysy wystawionego na widok publiczności nagiego ciała. Połączenie i naprzemienność wszystkich tych elementów , przesycenie akcji humorem i efektowny taniec skutecznie przyciągały uwagę widza, który do końca nie wiedział, czego może się spodziewać w kolejnym momencie.

Scenografia (Remi Tamburini) ograniczona została do trzech elementów: sporej jajowatej bryły (nawiązanie do motywu ptaka), przesuwanych, podzielonych w połowie długości drzwi i czworokątnego przedmiotu, który kształtem przypominał wydłużoną ekierkę z otworem w środku z uciętym trójkątem utworzonym przez mniejszy kąt. Owo okienko otwierało jakby drugą przestrzeń. Niezależnie od poczynań scenicznych tancerzy, co pewien czas ukazywały się w nim dłonie, plecy, pupy, zarysy ciała.

Muzyka (Gerhard Sporken, Pirly Zurstrassen), jeśli można tak powiedzieć, także była dadaistyczna. Po pierwsze luźno związana z tym, co się dzieje na scenie, po drugie złożona z szumień, narastających trzeszczeń, przeplatanych z ćwierkaniem ptaków. Współczesna muzyka rozbrzmiewająca naprzemiennie a czasem równocześnie z tą bardziej poetycką. Momenty ciszy w zupełnie zaskakujących i często nieuzasadnionych scenicznie momentach.

Wszystkie elementy spektaklu konsekwentnie dążyły do podkreślenia surrealizmu, były niespójne, nawet przeszkadzały sobie nawzajem. Jakkolwiek po występie usłyszałam wiele pozytywnych opinii o nim, nie podzielam tego zdania. Kompozycja collage’u, na którą powoływała się autorka charakteryzuje się tym, że z niespójnych elementów powstaje nowa jakość, której zabrakło. Nowe dzieło to jeszcze nie nowa jakość. Dopuszczam także taką ewentualność, że moja znajomość twórczości Ernsta jest niewystarczająca, by w pełni cieszyć się tym spektaklem.


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 

All times are UTC - 7 hours [ DST ]


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
The messages in this forum are posted by members of the general public and do not reflect the opinions or beliefs of CriticalDance or its staff.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group