public forum
home forum magazine gallery links about faq courtesy
It is currently Wed Oct 01, 2014 4:42 am

All times are UTC - 7 hours [ DST ]




Post new topic Reply to topic  [ 3 posts ] 
Author Message
 Post subject: Lublin 2008: Teatr Maat Projekt - "US (REQUIEM)"
PostPosted: Fri Nov 07, 2008 8:06 am 
Offline

Joined: Sun Oct 24, 1999 11:01 pm
Posts: 19975
Location: London, England; Tallinn, Estonia
Image

Teatr Maat Projekt / Lublin, Poland

US (REQUIEM)


Direction, choreography, concept: Tomasz Bazan
Music: Marcin Janus
Spotlights realization: Agnieszka Gronek
Dance: Tomasz Bazan, Barbara Bujakowska, Justyna Jaslowska, Kinga Borun
Duration: 40 minutes

"Us, children from the raspberry garden,
Whose Mothers, Fathers and Brothers have been taken away,
Us, who have seen bones,
We remember, we are present,
Us, referring to the childhood
As the perfect idyll
Us, going through life so swiftly,
All of us”

"Any activity and movement starts – where there is stillness. Destruction is the making power of order"

"I might still have some hope of escaping. I might be sure that I would escape one day"
Francis Bacon

The main inspiration for the soon opening performance was a lump of soil found after years and regained for the memory of next generations. The performance is divided into a few parts: “The guests are coming”, “Christmas Eve”, “One day I will manage to escape”, “ Pigeons”. These words determine the essence of the performance, they are the source of understanding its sense and ambiguity. One of the inspirations for choreography was the changeable and vibrating stroke in Francis Bacon’s late painting. The performance as a whole refers to the body forms applied in butoh and intuitive dance.


Top
 Profile E-mail  
 
 Post subject:
PostPosted: Thu Nov 13, 2008 2:41 pm 
Offline

Joined: Thu Nov 06, 2008 8:03 pm
Posts: 6
Więcej niż słowa

Bardzo dobrym zwieńczeniem drugiego festiwalowego dnia był prapremierowy pokaz „My (REQUIEM)” Teatru MAAT. Stanowił opozycję dla poprzedzających go pozbawionych tempa spektakli.

Dla Teatru MAAT podstawową formą przekazu jest butoh. Taniec śmierci – to pierwsze skojarzenie, które nasuwa się, gdy mowa o tym stylu. Ale teatr Tomasza Bazana, w moim odczuciu, przeciwnie – w centrum zainteresowań i poszukiwań stawia życie. Śmierć istnieje tu jedynie na zasadzie jednego z praw tego świata. I znaczy o wiele mniej, niż narodziny.

„My (REQUIEM)” nie jest jednak ograniczony wyłącznie estetyką butoh. Twórcy wprowadzają do widowiska elementy teatru fizykalnego. Dowodzi to, że są zespołem poszukującym, otwartym na nowe języki wypowiedzi poprzez ciało i świadomie z nich korzystającym dla swojej scenicznej wypowiedzi (co zresztą zawiera się w samej nazwie teatru).

Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę po wejściu do sali, jest zajmujący prawie całą scenę czerwony kwadrat wypełniony wilgotną ziemią (piaskownica?). Choreografia Tomasza Bazana inspirowana jest podróżą do jednego z „zakątków dzieciństwa”. Autor wybrał się na łąkę – po której kiedyś biegał, leżał, patrząc w niebo - a w jej miejsce znalazł zaorane pole. Był to moment w którym uświadomił sobie, że coś definitywnie minęło. Pozostała tylko substancja – ziemia. Czy możliwy jest powrót? O tym właśnie mówi spektakl.

Widowisko dzieli się na cztery części opatrzone bardzo znaczącymi tytułami: „Jadą goście”, ”Wiglia”, „Kiedyś uda się uciec”, „Gołębie”. W pierwszych partiach na scenie tańczą trzy kobiety wyglądające, jak małe podekscytowane dziewczynki – ich ciała są przejęte dreszczem oczekiwania. Ruchy tak intensywne, że aż groteskowe. Tupot nóg czuję pod własnymi stopami. Tancerki są jak naiwne (z perspektywy dorosłego) dzieci – ale to dobra naiwność, wynikająca ze szczerości przeżyć, z niemożności ukrycia tego, co ma się w środku. Dorastając ukrywa się głęboko tę prostoduszność. I z czasem zapomina o niej.

Tomasz Bazan jest centralną postacią Teatru MAAT, co dotychczas znajdowało odbicie w spektaklach. W „My (REQUIEM)” powierza zdecydowanie większą rolę zespołowi towarzyszącemu (Barbara Bujakowska, Justyna Jasłowska, Kinga Boruń). Ale to przede wszystkim ekspresja Bazana koncentruje uwagę i od momentu, kiedy on pojawia się na scenie tancerki usuwają się na drugi plan.

Ciało tancerza zostaje na chwilę uwięzione w powtarzanych dramatycznie szybko gestach i pozach. Długo nie może się z nich wyswobodzić. Powracające unoszenie w górę ręki jest jak niemy wyraz pragnienia ucieczki, porzucenia schematów, w które się wrosło. Tę część spektaklu przesyca zarazem niepokojąca energia, jak i poczucie zniewolenia, wewnętrznej pustki - ale przez to wszystko przebija potężna dawka nadziei. Na to, że od tego „kiedyś uda się uciec”.

Ruch jest spojony z muzyką, dopiero razem stanowią kompletny komunikat. Autor pełnych napięcia i drżenia dźwięków to Marcin Janus. Frapującej całości dopełniają proste czarne stroje wszystkich tancerzy i światła, które kilkoma smugami wydobywają ich z mroku sceny.

Opisywanie spektakli takich jak ten, jest dla mnie trudne. Wymykają się słowom, język staje się bardzo ubogim kodem. Spektakl uzmysławia, że ciało to dużo lepsze narzędzie ukazywania tego, co w nas samych istnieje na granicy świadomości, a często zostaje spychane poza jej obręb. Twórczość Teatru MAAT daleka jest od przyzwyczajeń publiczności - warto jednak odejść chociaż na chwilę od logicznych i linearnych struktur przedstawień. Artyści pozostawiają widzom dużą przestrzeń interpretacyjną – szkicują mocną kreską rys, który to jednak odbiorca wypełnia treścią.

Kaśka Piwońska


Top
 Profile  
 
 Post subject: "US (requiem)"
PostPosted: Thu Nov 20, 2008 9:24 am 
Offline

Joined: Mon Nov 12, 2007 11:29 am
Posts: 5
Location: Lublin, Poland
„Co w nas ciemne”

Przestrzeń sceny wysypana ziemią, ograniczona do zamkniętego czworokąta. Najpierw wąskie strumienie światła wydobywają z ciemności trzy kobiece postaci. Rozdygotane, zapamiętałe w gorączkowej choreografii. To MY (requiem), spektakl Teatru Maat Projekt zaprezentowany na XII Międzynarodowych Spotkaniach Teatrów Tańca w Lublinie. Tancerki (Barbara Bujakowska, Kinga Boruń, Justyna Jasłowska), wstrząsane jakby wewnętrznymi dreszczami, przemieszczają się nieznacznie, zawsze synchronicznie, wedle ustalonego układu. Sprawia to wrażenie, że ważniejszy jest właśnie ten ruch, który odbywa się wewnątrz, siła, która sprawia, że kobiety zachowują się jak nakręcane zabawki. Ubrane jednakowo w proste czarne sukienki, szyte jakby dla małych dziewczynek albo ich lalek. Efekt potęguje muzyka Marcina Janusa, mocna i niepokojąca.

Taniec trzech kobiet to preludium do głównej części spektaklu, staje się to jasne, kiedy na scenie pojawia się Tomasz Bazan, reżyser i główny twórca Maat. To on steruje tym światem, uruchamia kolejne sekwencje – zarówno gdy, stojąc z boku, szerokim gestem rozpościera ramiona, jak i później, kiedy dołącza do tancerek. I choć wykonują ten sam układ, to on skupia na sobie uwagę. Taniec całego zespołu inspirowany jest technikami butoh i tańca intuitywnego, ale to Bazan najpełniej wyraża sobą to, co w butoh nazywane jest „obecnością totalną”, stan, w którym umysł i ciało stanowią jedność. Potrzeba wielkiego hartu ducha i umiejętności, żeby z taką siłą oddziaływać na widownię. Jego ruchy są bardzo wyraziste, nacechowane znaczeniem, płynne.

Spektakl stanowi swego rodzaju przeszukiwaniem obszarów pamięci. Intuicję tę potwierdzają tytuły poszczególnych jego części: Jadą goście, Wigilia, Kiedyś uda się uciec, Gołębie. Mogą one wskazywać na konkretne wspomnienia, impulsy do powstania scen – to nie jest aż tak istotne. I tak zostały z nich tylko skrawki, nie stanowią zamkniętej fabuły. Tyle, co zachował Czas, to „dwugłowe monstrum, które potępia i zbawia zarazem”, jak pisał Beckett w eseju o Prouscie. Czego nie pochłonęła jeszcze na powrót ziemia.

Warto przytoczyć tu słowa Jerzego Grotowskiego: „Dlaczego zajmujemy się sztuką? Aby przekroczyć swoje bariery, wyjść z własnych ograniczeń, zapełnić to, co jest naszą pustką i kalectwem, zrealizować się czy też – jak wolałbym to nazwać – dojść do spełnienia. Jest to nie stan, nie kondycja po prostu, ale proces, jakby mozolne dźwiganie się, w którym to, co w nas ciemne, ulega prześwietleniu”. Rozróżnienie to pomaga zakreślić obszar, w jakim porusza się także Tomasz Bazan.

Niewątpliwie, poszukiwania Teatru Maat sięgają coraz głębiej i, co ważne, zespół coraz pełniej potrafi przekazać rezultaty swojej pracy widzom. Warsztat tancerek, w porównaniu z poprzednimi spektaklami, jest dużo lepszy, dzięki czemu ekspresja Bazana może pełniej wybrzmieć. Stało się tak także za sprawą Barbary Bujakowskiej, zdolnej artystki z Krakowa, która dołączyła do zespołu. Umiejętne budowanie napięć, gra świateł (Agnieszka Gronek), ascetyczna prostota scenografii – wszystko to sprawia, że spektakl nie tylko z nazwy łączy obecnych na sali teatralnej. „My” na widowni zostaliśmy wciągnięci w sieć powiązań za pomocą obrazów wygenerowanych w wyobraźni twórców. Złączeni przeżyciem – mocnym i oczyszczającym. A to niemało.

Agnieszka Goławska

_________________
samo da igramo


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 3 posts ] 

All times are UTC - 7 hours [ DST ]


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 2 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
The messages in this forum are posted by members of the general public and do not reflect the opinions or beliefs of CriticalDance or its staff.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group