CriticalDance Forum
http://www.ballet-dance.com/forum/

Bytom 2008: Studio Contemporary Dance Company
http://www.ballet-dance.com/forum/viewtopic.php?f=60&t=32580
Page 1 of 1

Author:  Stuart Sweeney [ Fri Nov 07, 2008 3:45 am ]
Post subject:  Bytom 2008: Studio Contemporary Dance Company

Światła a w nich opera

Ciemna sala, a w niej wśród pustej widowni siedzi trójka tancerzy. Kontrolującym wzrokiem ogarniają stopniowo zapełniającą się salę. Dziwne, intrygujące. Rozbrzmiewająca
z offu aria operowa ewokuje ruch sceniczny. Tancerze siedząc na krzesłach, powoli wprawiają ciała w drganie. Zaczynają od ledwo zauważalnego ruchu palców u stóp. Stopniowo rezonują stopy, piszczele, a finalnie całe nogi.

Tancerze z Studio Contemporary Dance Company, prezentujący spektakl pt. A woman who speaks too much doskonale wykorzystują muzykę do swojej choreografii. Szkoda tylko, że tańczą siedząc na krzesłach, bo powoduje to pewien niedosyt. Przeciągające się wymachiwanie nogami po pewnym czasie nuży widza, nie wywołując katharsis.

Spektakl można podzielić na małe etiudy, których czas wyznacza muzyka. To ona jest dominującym komponentem. Po ruchu nóg następuje zmiana linii melodycznej, a wraz z nią w drgania wprawiane zostają inne elementy ciała, takie jak ręce oraz korpus.
Kolejna zmiana muzyki narzuca jednocześnie przeobrażenie choreografii. W końcu następuje długo oczekiwany ruch w pozycji stojącej. Obserwujemy zmagania kobiety z dwoma mężczyznami. Z jej postawy można odczytać głęboką frustracje i zirytowanie. Po chwili zaczyna ona wykonywać serię groteskowych ruchów. Jej solowy występ zostaje przerwany interwencją tancerza w białej koszuli, który prosi ją do tańca. Tak rozpoczyna się karykaturalne tango. Być może jest to reakcja na przemiany zachodzące we współczesnej Europie, które wydają się paradoksalne.

Studio Contemporary Dance Company poprzez taniec ukazuje świat w krzywym zwierciadle. Po obtańczeniu całej sceny, kontynuują tango na ziemi. Wraz z kolejną odsłoną muzyczną kobieta zmienia partnera, na odzianego w czarną koszulę, stanowiącego kontrast do poprzedniego. Tym razem taniec wydaje się bardziej wyuzdany. Może to pejoratywne skojarzenia z czernią? Muzyka milknie, a para zamiera w bezruchu. Na scenę powraca tancerz w białej koszuli, parodiując groteskowe ruchy Charliego Chaplina- sławę niemej burleski.
Po chwili zmienia się w wyrafinowanego Maxa Lindera i tańcząc naśladuje płynne ruchy ekranowego łyżwiarza.

Po szybkiej zmianie muzyki postacią centralną ponownie staje się kobieta. Ustawiwszy krzesła, stworzyła z nich piramidę o czterech ścianach. Piramida mogłaby odzwierciedlać Światowida- słowiańskie bóstwo o czterech twarzach. Skojarzenie to nasuwa fakt, iż kobieta przyjmuje cztery odmienne wyrazy twarzy, przedstawiające inne nastroje emocjonalne, przechodząc od stanu euforii do żałosnego zawodzenia w zależności od strony, po której stanie.

Finał spektaklu nie jest niczym zaskakującym. Rozdrażni krzykami kobiety mężczyźni zatykają jej usta jej własnymi rękami. Poza muzyką, która czasami drażniła uszy zbyt wysokimi dźwiękami oraz wspaniałym oświetleniem spektakl praktycznie nie istniał.
A kobieta, która mówiła za dużo rozproszyła się gdzieś w ciemnościach sceny.

Magdalena Mikrut

Page 1 of 1 All times are UTC - 7 hours [ DST ]
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/