|
Rytualny Krąg
Trudno jest odbierać sztukę, nawet sztukę współczesną, jeśli jest owocem obcej nam kultury. Jeszcze trudniej jest ją zrozumieć. Pojęcia czasu, ruchu, dramaturgii są skonstruowane na bazie innej mentalności i estetyki. Często brakuje nam alfabetu do jej interpretacji, a nie wiedząc jak zareagować, śmiejemy się, lub wychodzimy manifestując swoje znudzenie. Mnie samą dopiero ostatnie parę minut przeniosło w wymiar odczuwania Alexa Cheunga. To prawda, że wzruszenie płynące z współuczestnictwa w tym RYTUALE nie było ani naturalne, ani łatwe. Mimo to, końcowy efekt jest tak silny, że wszystko co było przedtem zatarło się i straciło wszelkie znaczenie...
Powróćmy na chwilę do hali Elektrociepłowni Szombierki, gdzie miał miejsce spektakl „Being in and Out”. Wchodzimy do przestrzeni rozświetlonej nastrojowym światłem setek świec, poustawianych na ziemi, podeście, stalowych rzeźbach znajdujących się w hali. Monotonna muzyka bębenka powoli wprowadza w trans. Na wielkiej płachcie zawieszonej u góry sali pojawia się obraz startującej rakiety, jej wybuch i upadek. Równocześnie u pułapu, koło stalowego belkowania, z którego zwisa linowa drabinka, widzimy postać Cheunga ubraną w strój podróżnika, aktor zaczyna powoli schodzić po schodach. Przebrany w kimono tancerz siada na podeście i przy odgłosach tropikalnego lasu wprowadza się w stan medytacji. Muzyka wibruje i przeszywa widza, zmienia się, jest to już coś całkowicie współczesnego, industrialna kompozycja dźwięków. Artysta płynnie i powoli przemieszcza się na lewą stronę sali. Okazuje się, że pod czarną togą, ubrany jest w uniform współczesnego yapi, świetnie skrojony garnitur, krawat i białą koszulę. Wraz z biegiem czasu, tańcząc pomiędzy ustawionymi świecami, zatacza okrąg wokół szybu, z którego wyciąga uwieszoną na linię statuetkę współczesnego bożka – pieniądza, tego, który zagarnął „rząd nad naszymi duszami”. Stawia go w centralnym punkcie sali i podczas wirującego tańca z długą tyczką zrzucając, detronizuje zielonego bożka.
Po raz pierwszy na tegorocznym festiwalu przestrzeń hali Elektrociepłowni Szombierki została tak kompleksowo i kreatywnie zaaranżowana. Mobious Strip Theater w sposób genialny operowali pionem, prowadząc akcję spektaklu od pułapu dachu hali, aż po najniższe jej kondygnacje, jak również poziomem, przez okręgi, zarysowywane przez samego Cheunga, jak i czynnie uczestniczącego w spektaklu muzyka- Kima Dae Gun. Kompozytor przemieszczając się za plecami publiczności zataczał rytualny krąg wokół sali, uderzając co raz w mały, cynowy gong, innym razem w cegły, rury, czy też grając na flecie, zagarniał przestrzeń. W połączeniu z muzyką płynącą z głośników ta kompozycyjna współtworzyła przestrzeń spektaklu, penetrowała wnętrze widza, wywołując w nim niepokój i napięcie. Ruchy Chunga początkowo bardzo powolne i skupione, zakończyły się atakiem energii, epileptyczną walką z samym sobą, z zielonym idolem, który opanował jego wnętrze.
Spektakl jest misterium upadku naszej cywilizacji, którą zapowiedziała katastrofa statku kosmicznego. To diagnoza wystawiona naszej kulturze. Kulturze chorej na chorobę objawiającą się zanikiem ducha i wiary, na rzecz wyolbrzymionego do postaci idola - rozumu. Filozofia europejska do tego stopnia zrelatywizowała pojęcie prawdy, piękna i dobra, że obecnie zmuszeni jesteśmy błądzić w kłączu tego, co na zewnątrz (out), tego co powierzchowne, w kręgu przypadkowych wartości, przypadkowego piękna, czy też chwilowej prawdy. Naszym zuniformizowanym światem rządzi yapi w świetnie dopasowanym garniturze, sztywny i bezkrwisty.
Odczytaniu tego spektaklu w pojęciach misterium pomocą może służyć idea teatru wehikułu Jerzego Grotowskiego, jako modelu estetycznego. Sam choreograf Alex Cheung uczył się pod okiem Mistrza w U Theatre na Tajwanie. Grotowski wierzył, że sztuka może stać się drabiną, za pomocą której artysta, jak również widz przenosząc się w niecodzienny wymiar doświadczenia, osiąga pewnego rodzaju oświecenie. Taka koncepcja sztuki – wehikułu, pozwala doświadczać artyście i widzowi- siebie i rzeczywistość głębiej, prawdziwiej, kierując świadomość w przestrzeń ukrytych archetypów rządzących biegiem świata.
Przedstawienie „Being in and Out” było takim wehikułem. Z jednej strony ten spektakl nie potrzebował widza, był medytacją samego artysty, której byliśmy świadkami. Z drugiej strony przedstawienie stało się wehikułem dla samego widza, który z upływem czasu zostaje „zagarnięty” przez muzykę i akcję do wnętrza rytualnego kręgu, spoza którego nie sposób jest wyjść, by nie zburzyć wytworzonej w nim przestrzeni sacrum. Spektakl Cheunga jest realizacją idei aktora „ogołoconego”, który odwołując się do mitów i archetypów, w tym wypadku zachodniej cywilizacji, jednoczy to, co zbiorowe i indywidualne; dochodzi do najgłębszych pokładów naszego doświadczenia i psychiki; odsłania i uwalnia emocje, które na co dzień są głęboko ukryte.
Dla wielu będzie to jedynie symfonia nudy i decybeli, ja sama zostałam jednak „zagarnięta”.
Joanna Zielińska
|