|
Repetuum mobile
Zatrząsnęli publicznością. Owacje na stojąco. Od strony formalnej- zachwycający. Ale gdzie w tym wszystkim jakaś akcja, moment kulminacyjny? Sedno?
Spektakl– kwartet „4 pieces by Daniel Cordoso” w wykonaniu Quorum Ballet jest czterorozdziałowym przeniesieniem życia jednostki na scenę. Jednostka w tym wypadku, to skonkretyzowanie generalnego losu ludzkości. Każdego dotyczy wstawanie, tak poranne, jak i to, które unosi ciężar zdarzeń codziennych. Według Quorum, to unoszenie jest dynamicznym procesem, który ciągle trwa. Zaczyna się mgłą, zadymieniem, początkowymi przejawami aktywności, a kończy zbiorową choreografią zachwycającą swoją formą. I tak przez wszystkie następne rozdziały, wszystko płynie, zachowuje aktywne tempo.
W przeznaczeniu- Kismet -taniec pokazuje drogę dwóch osób. Według Islamskich wierzeń, każdy człowiek spotkany na Twojej drodze, może pochodzić od boga. Jego wkład w Twoje życie jest za każdym razem niepowtarzalny. Meritum sprawy, to dostrzeżenie tego wpływu. Takiego, który, jak w wypadku tej części spektaklu, jest obudzeniem, impulsem do działania. Skrzyżowanie obcych sobie dróg nieodwołalnie łączy ze sobą dwa losy i tak w kółko w życiu każdego perpetuum mobile.
Czasem przeznaczenie realizuje w nas scenariusze niepomyślne. W „From the Deep” dochodzi, do bardzo analitycznego rozpatrzenia takiego przypadku. Centrycznie umieszczone życie, podświetlone, zmierzone, przebadane pod względem historycznym, psychologicznym, psychoanalitycznym? Przejrzane jak preparat pod mikroskopem. Rozbiór na czynniki pierwsze jest też spowiedzią, auto da fé, skończone upadkiem, a raczej odpadnięciem starego. Końcem, który zawsze znaczy jakiś początek.
Dlatego właśnie No Começo..., czyli Na początku kończy całość, układa w spójność cztery osobne etiudy. Jeśli początek, to wybuch, witalność i wdzięk narodzin. Nie bez znaczenia są też kostiumy występujących, zachowane w cielistych kolorach, o krojach bielizny, symbolizujące ogołocenie, oczyszczenie osoby. A jednak ten wybuch- pretendujący do bycia kulminacją całego spektaklu- jest zupełnie podobny do wszystkiego, co widzieliśmy wcześniej. Czy więc w ogóle się coś zmienia? Tabula rasa, czy powtórka tego, co było. Bo jeśli to drugie, to przykry wniosek płynie z przekroju unoszenia codziennych zdarzeń, które są nam przeznaczone, z których czasem trzeba się spowiadać, bo rzekome oczyszczenie jest tylko zapętleniem koła, które nadaje temu jak żyjemy schemat cykliczności i powtarzalności. To co powtarzalne to i przewidywalne i nie wnoszące nowej jakości, czyli takie, jakim wydaje mi się być „4 pieces by Daniell Cordoso”.
Natalia Wilk
|