public forum
home forum magazine gallery links about faq courtesy
It is currently Tue Sep 30, 2014 12:05 pm

All times are UTC - 7 hours [ DST ]




Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 
Author Message
 Post subject: Bytom 2008 - "Zwischenmensch" by Teatr Novogo Fro
PostPosted: Fri Jul 11, 2008 4:05 pm 
Offline

Joined: Sun Oct 24, 1999 11:01 pm
Posts: 19975
Location: London, England; Tallinn, Estonia
The theory of turning the handle

By Natalia Wilk


There is a moment before you open a door that you know more, than after you turn the handle.1 It is exactly the same in Teatr Novogo Fronta's performance of “ZWISCHENMENSCH”, where the spectator as he enters the hall reads “obscurium per obscurius ignotum per ignotus”, which refers to the theory of engaging the recipient of art in a complex world that should seem irrational, but in fact will induce a variety of free associations leading to a conclusion. Explaining what is dark by what is darker and unknown by the more unknown becomes a consistent method in Teatr Novogo Fronta performance.

You can lose yourself in the combination of different connotations implied in the performance. We can find Lazarus, death and the paradise gates, where the guardian is a female St. Peter who doesn't allow in those who don't deserve it. It creates a boundary between the world for the chosen ones and the losers. The requirement demanded is wealth, prestige shown by smart clothes or belonging to an elite group, such as the Masons. It causes a series of misunderstandings: a wretch kills a merchant to get official clothes, for higher aims; there is a race for some special scroll – entrance to paradise or a new scripture, and then even Death resigns from her role and lets people take care of their own deaths.

There are soldiers who play with their name tags as if they were the masters of mankind. There is no other exit from this blurred muddle other than the birth of Zwishenmensch, (Lazarus's resurrection?), who crosses the border back to the earth, as something more than human and less then a spirit. Maybe we see this in the monumental service for the birth of a homunculus? We only know that this white object, a new Christ, is constrained to normal activity, because it is the only way to get out from the ambitious and mad race for weak values, that complicate this muddle even more.

The actors-mimes-dancers' bodies are so similar to each other that only some props give a clue to who they are. The action takes place on three levels of the stage. Birth takes place above the ground. Below is a patch of sawdust where the man struggles to make progress weighed down by temptation, material needs, and emotions. And this all evokes a response at the lowest level, the audience.

This evocation reminds us of the theatre theory of reflection, according to which the author uses a special code to help the recipient understand. That means it reflects a variety of dots in order to get a photo negative inside the spectator. Teatr Novogo Fronta treats this method literally by using mirrors to reflect light, from a torch or headlights, into the audience,.showing who is the focus of this performance.

Continuing this seeming muddle, there is a race, like in Benny Hill, with everyone chasing everyone, giving rise to a parable. “Zwischenmensch” slaps our hands, waggles the finger, warning us of the sin of avarice that awaits us, if allow ourselves to be seduced by the economic, political and social rules of life. But at the same time they show that it is almost impossible to get out of this vicious circle. It reminds us of the myth of Sisyphus, where the only unavoidable thing is death, the dance macabre. For Teatr Novogo Fronta life is something grotesque, priests are haunted maniacs indoctrinating people who got lost in ambitious challenges. All we need in this moment is redemption and someone who can show us the way.

We don't need a hero, who will die for us. Rather, we need Zwischenmensch, someone between, who might become an icon for those who have footballs instead of heads, and those who adrift in materialism.. You who won't buy paradise with money, but with humanity. Because this humanity can go out the back door if you believe that the paradise gates are less important than everyday matters.
“Zwischenmensh” is a perfect theatre phenomenon which combines great suspense with moments of relief, seriousness with amusement, impressive scenery and fascinating lighting to create a delightful work of universal meaning.

Teatr Novogo Fronta makes us sure that the piece doesn't end with the audience's ovation It simply says that the meaning will last et sequentia until the moment when we become a homunculus, leaving the stage with an understanding that “now he knows more”, and the exit is the last door he would wish to open.


Top
 Profile E-mail  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Nov 07, 2008 3:46 am 
Offline

Joined: Sun Oct 24, 1999 11:01 pm
Posts: 19975
Location: London, England; Tallinn, Estonia
Teoria naciśnięcia klamki

Moment przed naciśnięciem klamki jest momentem kiedy wiemy więcej. Po jej naciśnięciu, wiemy mniej.1 Dokładnie tak jest z przedstawieniem Teatru Novego Fronta Zwishenmensh, gdzie widz, już przy przekroczeniu progu czyta obsurium per obscurius ignotum per ignotus, co odwołuje się do teorii wprowadzenia odbiorcy sztuki (czytelnika, widza) w skomplikowany świat, który wyda mu się irracjonalny, a de facto ma wywołać falę wolnych skojarzeń prowadzących do odpowiedzi na pytanie o sedno2. Wyjaśnianie ciemnego przez ciemniejsze i nieznanego przez bardziej nieznane stało się konsekwentną metodą w spektaklu Novego Fronta.

Zagubienie, w które wplątuje nas spektakl jest kombinacją odwołań. Wśród nich znajduje się sparafrazowany motyw śmierci Łazarza i bram raju, których strzeże św. Piotr płci żeńskiej, nie wpuszczający za drzwi, tych, co na przekroczenie ich nie zasłużyli, tworząc tym samym granicę między światem dla wybrańców losu i jego przegranych. Warunek to bogactwo, prestiż, o których powierzchownie świadczy eleganckie ubranie, przynależność do elitarnej grupy, niezmiernie przypominającej masońską lożę. I to staje się przyczyną fali nieporozumień, które mają skłonić biedaka do zabójstwa dla wyższych celów, zabójstwa z ciekawości, pościgu za zwojem – przepustką do raju albo nowym Pismem Świętym, a potem nawet rezygnacji śmierci z wykonywania jej funkcji i pozostawienie umierania ludziom samym sobie, a żołnierzy do zabawy nieśmiertelnikami, jakby władali istnieniami.

Z tej plątaniny nie ma już innego wyjścia, jak narodziny „międzyczłowieka”, zmartwychwstanie Łazarza, który przekroczył granicę wyznaczoną przez bramy, a powracając staje się czymś ani nad, ani poniżej człowieka.
Może odbywający się na naszych oczach monumentalny rytuał, nabożeństwo stanowi narodziny homunculusa? Wiadomo na pewno, że ten „biały produkt”, nowy Chrystus, oczekiwany przez dwie kobiety - Maria i Magdalena(?) - skazany jest na normalność działań, bo to jedyna droga przekroczenia zwyrodnienia ambicji i pościgu za miałkimi wartościami, które są jeszcze bardziej wikłającym dodatkiem do powstałego już zamieszania.

Ciała aktorów-mimów-tancerzy są do siebie niezwykle podobne. Istota charakteru wyraża się tylko w rekwizytach. Na każdym z trzech poziomów, na które podzielono scenę toczy się jakaś akcja. Narodziny homunculusa odbywają się na wyższym od ziemnego poziomu. Ten stanowi padół, pełen trocin, w których jak w codziennym błądzeniu, brodzi człowiek wiedziony pokusami, potrzebami materialnymi, emocjonalnymi. A to wszystko oddziałuje na poziom jeszcze niższy, na widownię, która w spektaklu także staje się uczestnikiem, aktorem, bo to w niej odbijać ma się treść.

Oświecenie, do którego przeznacza nas Teatr Novego Fronta skonstruowano na podstawie teorii odbicia lustrzanego3. Teoria ta polega na stosowaniu przez autora swoistego szyfru, formy, podporządkowanych pod uzmysłowienie sensu odbiorcy, czyli odbija za pomocą odpowiedniego lustra-formy szereg plam i płaszczyzn, by w „czytelniku” ukazał się negatyw. Teatr Novego Fronta nawet dosłownie stosuje ten zabieg, kierując odbite w lustrach światła czasem latarki, a czasem reflektora w stronę widowni, wskazując tym samym kto jest właściwym meritum spektaklu.

Z tego zamieszania, z gonitwy każdego za każdym, niczym w Benny Hillu powstaje przypowieść. Zwishenmensh klepie nas po rączkach, grozi palcem przestrzegając przed ciągiem potrzeb w jaki możemy wpaść jeśli zamiast racjonalności damy się nakręcić zasadom konkurencji w ekonomi, polityce, życiu społecznym i zarazem uświadamia, że niemal niemożliwe jest odejście z tego błędnego koła. Przypomina to trochę syzyfowość życia, w którym nasze starania kończą się nieodwołalną śmiercią. Dance macabre, na którym opiera się znakomita większość tego groteskowego spektaklu. Jeśli więc życie to groteska, jeśli kapłani są nawiedzonymi furiatami indoktrynującymi społeczeństwo w pełni świateł i czerwieni sal konferencyjnych, jeśli zagubiliśmy się dawno w nazbyt ambicjonalnych wyzwaniach, to najbardziej potrzebujemy odkupiciela.

Nie heroicznego bohatera, który odda za nas swe życie. Trzeba kogoś mniej niż człowiek i więcej niż nie-człowiek. Kogoś „między”, kogoś, kto wywłaszczy ogłupionych światem ludzi, kto będzie ikoną zarówno dla tych, którzy miast głów mają piłkę footbolową i tych, którzy zatracili się w pieniądzu i tych, którzy żyją w granicach samych siebie. To ktoś, kto nie kupi wstępu do raju pieniędzmi, ale racjonalnym słowem, człowieczeństwem. Bo ta umniejszona ludzkość może wyjść przez tylne drzwi sceny, gdy zauważy, że bramy raju są mniej ważne niż proste funkcjonowanie. Cała reszta masy poumiera, stawszy się straconą dla świata, w momencie, gdy nie porzuci samej siebie.

Zwischenmensch jest zjawiskiem, które mimo, iż operuje wielością artystycznych środków teatralnych nie wbija w fotel, nie każe zaniemówić z podziwu. Rozładowanie napięcia, które sprawia, że nie czujemy się zmiażdżeni treścią, jest zamierzonym podkreśleniem racjonalności i jakiejś, mimo wszystko, zwyczajności tego pogmatwanego spektaklu. Konsekwentnie prowadzi do pochwały normalności. Kiedy zaczyna być zbyt napuszenie, pojawiają się gagi i pantomima, rozładowują napięcie.

Teatr Novego Fronta zapewnia, że spektakl, który „się stał”, czy raczej dzieje, stanowi continuum. Nie ma początku ani końca, bo wyraźnie informuje, że tak będzie dalej, et sequentia. Jedyną ramą jest każdego z osobna wyjście z siebie, sprowadzenie siebie do homunculusa, który także będzie mógł opuścić salę, gdy zrozumie, że „teraz wie więcej”, a drzwi wyjściowe będą ostatnimi, które chciałby otworzyć.

Natalia Wilk


Top
 Profile E-mail  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 

All times are UTC - 7 hours [ DST ]


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
The messages in this forum are posted by members of the general public and do not reflect the opinions or beliefs of CriticalDance or its staff.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group