public forum
home forum magazine gallery links about faq courtesy
It is currently Wed Apr 16, 2014 7:51 am

All times are UTC - 7 hours [ DST ]




Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 
Author Message
 Post subject: Bytom 2008 - Compagnie Drift: “Amour et delices”
PostPosted: Wed Jul 09, 2008 9:50 am 
Offline

Joined: Sun Oct 24, 1999 11:01 pm
Posts: 19975
Location: London, England; Tallinn, Estonia

Delights of love.

by Ada Kisielewska


Audiences at the Annual Bytom Festival and others in Poland are surely used to the many faces of dance theatre today. So, we should not be surprised at the idea of using the stylistics of puppet theatre, as we saw from the Swiss Compagnie Drift. We have already seen their crazy creativity in “Hells Bells & Furtive Folly” – the performance they gave during the twelfth edition of the Bytom festival. Yesterday, we saw them in “Amours et delices”, a less frantic experience then their previous offering.

Choreographed for four dancers, “Amour et delices”, is a heterogeneous story about birth, delight, love, seduction, sex and the compatibility of couples. This complicated plot is combined with a light and witty touch, making the performance a real pleasure. Instead of a resonating drama, we have a sequence of stories loosely related one to another. Expressed with exaggerated movement, contemporary dance was the perfect form to create four puppet-like figures that play at seduction, with their grotesque, sometimes clumsy movement, describing the heroes’ helplessness in matters of the heart.

The scenery consists of a single bed, a table for two and a labyrinth of red passages at the back of the stage in which the dancers get lost as if in the deepest recesses of the heart . They explore the subject of love and eroticism in many ways, but not for a moment is it literal or vulgar. Split into numerous rough and tumbles, chases and funny flirtations the actions lose their heaviness and gain a cheerful dimension.

It is difficult to compare “Amour et delices” to their earlier performance in Bytom. Those spectators expecting another explosion of the imagination from the Jaccard - Schelling duo may have been disappointed. Whereas “Hells Bells & Furtive Folly” surprised us time after time with an incredible freshness of ideas and movement solutions, this new performance is funny and charming but a far cry from the delirious excitement of their previous show.


Top
 Profile E-mail  
 
 Post subject:
PostPosted: Fri Nov 07, 2008 3:30 am 
Offline

Joined: Sun Oct 24, 1999 11:01 pm
Posts: 19975
Location: London, England; Tallinn, Estonia
Tańce w laboratorium dźwięków

W dotychczasowej historii Międzynarodowej Konferencji Tańca Współczesnego i Festiwalu Sztuki Tanecznej zostały widzom zaprezentowane trzy przedstawienia Compagne Drift - „La Vie Heureuse”, „Hells Bells & Furritive Folly”, „Amours et Delices”. W dużej mierze były to surrealistyczne spektakle oparte na groteskowo sparodiowanych gestach z życia codziennego. W sobotni wieczór zespół po raz kolejny zaskoczył bytomską widownię oryginalnością swoich pomysłów i niekonwencjonalną formą widowiska. Tym razem jednak „machine a sons” niewiele miało wspólnego z teatrem tańca– był to raczej koncert na warzywa i trzech tancerzy wzbogacony o elementy ruchowe. Pomimo skromniejszej niż dotychczas choreografii Szwajcarom udało się przykuć uwagę amatorów tańca na całą godzinę.

Zajęciem postaci ubranych w zielone fartuchy są eksperymenty z muzyką. Wydobywają ją z przedmiotów, jakie z reguły nie są kojarzone z potencjalnymi źródłami dźwięków. Do tego celu niezbędna jest specjalistyczna aparatura, dlatego też na scenie bytomskiego teatru zbudowane zostało coś na kształt laboratorium dźwięków. Składają się nań trzy stoły, dwa laptopy, specyficzny przedmiot przypominający gramofon i kilka elementów przyrody ożywionej, w większości zamkniętej w słoiki.

Gdy laborantka wyjmował ze słoików przedmioty swojego eksperymentu(ząbek czosnku, korniszona lub rybę) i przyłożyła do „gramofonu” salę wypełniły niesamowite dźwięki. Rezultat doświadczenia został szybko zapisany przez pozostałych naukowców, a rytm wystukiwanych na klawiaturze słów stał się kolejnym elementem muzycznym spektaklu. W pewnym momencie zmęczone swoją pracą postacie zbliżyły się do widowni, by na chwilę odpocząć śpiewając lub akcentując ruchowo śpiew innych.
Ruch, jaki pojawiał się sporadycznie na scenie był gwałtowny i urywany, jakby ciała tancerzy rażone były raz po raz prądem elektrycznym. Świetnie współgra to z klimatem dziwacznego laboratorium, gdzie nie wszystko idzie po myśli naukowców(w pewnym momencie jeden z nich podirytowany przeciągającą się zabawą z muzyką wyrwał kable od laptopa i wzniecił niby- pożar).
Artyści na zmianę kończyli śpiewać i kontynuowali eksperymenty. W ten sposób praca i relaks przeplatały się do końca spektaklu. Surrealizm wykonywanych czynności podkreślony został przez multimedialne projekcje Petera Schellinga. Na jednej z nich ryba założona niczym rękawica kucharska na rękę jednego z tancerzy, śpiewała mu do ucha.
„machine a sons” jest dowodem na to, że wyrafinowane poczucie humoru oraz nieokiełznana wyobraźnia Szwajcarów nie są jedynymi atutami grupy. Główną zaletą, jaką popisali się w sobotni wieczór była rzadka umiejętność połączenia w jednym dziele różnorodnych środków wyrazu(intonowana na żywo muzyka, miksowane na komputerze dźwięki, projekcje wideo, taniec) w spójną i wciągającą całość.

Magda Kupryjanowicz


Top
 Profile E-mail  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 

All times are UTC - 7 hours [ DST ]


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
The messages in this forum are posted by members of the general public and do not reflect the opinions or beliefs of CriticalDance or its staff.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group