public forum
home forum magazine gallery links about faq courtesy
It is currently Wed Aug 20, 2014 2:48 am

All times are UTC - 7 hours [ DST ]




Post new topic Reply to topic  [ 1 post ] 
Author Message
 Post subject: Bytom 2008: Y-Space
PostPosted: Fri Nov 07, 2008 3:48 am 
Offline

Joined: Sun Oct 24, 1999 11:01 pm
Posts: 19975
Location: London, England; Tallinn, Estonia
Przetaczanie

Bytomski rynek jest miejscem gdzie szczególnie tętni życie. Nieustannie ktoś przez niego przebiega, pędzi. To tutaj spędza się często czas z przyjaciółmi. Dlatego też niemałe zainteresowanie wzbudziło „coś”. Coś co wyglądało jak miotany podmuchami wiatru olbrzymi papier. Zdarzyło się nawet, że zatrzymał się on na latarni, czy nawet zamykano ze strachem drzwi do sklepu, w obawie że może się wtoczyć do środka. Grono dzieci otaczało wianuszkiem tą nietypową rzecz, która gdyby była naturalnych rozmiarów, nie wzbudziłaby niczyjej ciekawości – ot zwykły kawałek papieru, czy szmatki gnany przez wiatr.

Niektórzy przechodząc przez rynek spoglądali z zaciekawieniem, przystawali na moment i odchodzili. Co po niektórzy udawali, że spotkane „coś” na drodze w ogóle nie istnieje, inni skrupulatnie obserwowali każdy podmuch wiatru, i to jak przetacza on przez rynek ten olbrzymi papier.

Skupianie uwagi, na tym jednostajnym ruchu, sprawiało iż człowiek całkowicie absorbował ten powolny proces przetaczania. Nagle zwracało się uwagę na każdy, najdrobniejszy szczegół, przyglądało się innym obserwatorom, którzy w sposób naturalny stawali się w tej sytuacji częścią tego spektaklu.

Reakcje poszczególnych ludzi, obrazowały ich mentalność. Dzieci najpierw ze strachem i zdziwieniem dopytywały się „co to jest”, dorośli nie odpowiadali nic, trzymając się w odpowiedniej (bezpiecznej) odległości. Dzieciaki trzymały się blisko, a gdy przełamały barierę strachu, onieśmielenia- dotykały, próbowały turlać, czy pchać ów „coś”.
Ten podział ze względu na wiek przełamała pewna starsza Pani, która to rzeczowo podeszła do sprawy: chwyciła, pomacała gdzie trzeba i zawyrokowała: „to człowiek”, po czym zadowolona z siebie odeszła. Przez dłuższy czas, panowała iluzja (dopóki nie było widać wiązań, nie padał deszcz i niewiele uległo zabrudzeniu), że (być może) jest to jakaś żywa materia, ale nie człowiek, który porusza się w tak niesamowity sposób.

Zaciekawienie wielu osób nie zostało wypłoszone nawet wówczas, gdy z nieba lunął deszcz. Nie przerwało to również wędrówki głównego obiektu zainteresowania. Śledzono jego ruch z daleka, z ukrycia, by nie zmoknąć. Aż w końcu to „coś” po tej żmudnej wędrówce, ponownie na moment przystanął, ale tym razem nie ruszył, pojawiła się ręka, potem druga – przywodząc na myśl wykluwanie się nowego życia. Gdy już wydobył się ze swej „skorupki” powolnym swobodnym ruchem odszedł, tak jakby po ciężkiej wędrówce postanowił wrócić i zamiast przeturlać się przez życie (nad niczym się nie zastanawiając) postanowił jeszcze raz się wszystkiemu przyjrzeć.
Ubrany w biel, być może z prozaicznych powodów - by nic nie prześwitywało spod tkaniny, ale natrętne jest skojarzenie z tabula rasą i nowym życiem.

Mogłoby się wydawać, że trwający około dwóch godzin performance, podczas, którego nie dzieje się „nic”, musi strasznie nudzić. Ale dzieje się zupełnie odwrotnie. Spowolnione tempo, pozwala na wyrównanie oddechu, sprzyja swobodnemu obserwowaniu oraz puszczeniu myśli galopem. To też bardzo interesujący aspekt, jeśli chodzi o reakcje ludzi, głośno wyrażane myśli – czasem zabawne bądź smutne jeśli chodzi o wulgarne uwagi, czy agresywne zachowania.

Odsłania to również podejście do sztuki, dzieci instynktownie rozumieją, że nie musi być ona mesjanistyczną wizją, wydumaną, górnolotną i bardzo poważną dziedziną życia. W sposób naturalny bawią się nią, są zaciekawione, potrafią potraktować ją jak zabawę, rozumieją że może być taka jak kaprys. Bardziej opornie idzie ta wiedza dorosłym, choć nie wszystkim.


Uwaga jakby sama koncentrowała się na przetaczaniu – dla jednych na chwilę, dla drugich na kilkadziesiąt minut, które okazało się wspaniałą zabawą w pozorne „nic nie robienie”. Czasem warto się zatrzymać, wśród dobrze znanej sobie przestrzeni, odetchnąć i dać sobie samemu czas.

Przyjrzeć się naszej prozaicznej codzienności jeszcze raz, bo chociaż znamy ją, może się okazać znacznie ciekawsza niż to za jaką ją uważamy.

Y – Space zaburzyło rytm miasta, sprawiło, że ludzie przystawali, przyglądali się, byli zaciekawieni i czasem głośno wyrażali swoje emocje. To moim zdaniem dużo jak na te kilkadziesiąt minut.

Ewa Zielińska


Top
 Profile E-mail  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 1 post ] 

All times are UTC - 7 hours [ DST ]


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 2 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
The messages in this forum are posted by members of the general public and do not reflect the opinions or beliefs of CriticalDance or its staff.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group