public forum
home forum magazine gallery links about faq courtesy
It is currently Fri Oct 24, 2014 3:47 am

All times are UTC - 7 hours [ DST ]




Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 
Author Message
 Post subject: Lublin 2007, 9 November, Hefczynska-Lewandowska, Diffusion
PostPosted: Sun Nov 11, 2007 9:11 am 
Offline

Joined: Tue Nov 06, 2007 2:35 pm
Posts: 11
Location: Lublin Poland
Przenikanie
Laboratorium Choreograficzne Śląskiego Teatru Tańca

Projekt Śląskiego Teatru Tańca „Przenikanie” to opowieść o relacjach między dwiema kobietami i mężczyzną. Taki trójkąt rządzi się bardzo wyrazistymi zasadami, które każdy człowiek nosi w swojej podświadomości.

Na scenie pojawiają się dwie kobiety – Korina Kordova, tancerka i zarazem choreografka Sylwia Hefczyńska-Lewandowska oraz jeden tancerz Aleksander Kopański, o którego toczy się gra między kobietami.

Oglądając „Przenikanie” w ramach 11. Międzynarodowego Spotkania Teatrów Tańca w Lublinie zauważam pewne podobieństwo premierowego spektaklu Lubelskiego Teatru Tańca „48/4” do projektu Śląskiego Teatru Tańca. Taneczna gra między kobietami a mężczyznami, pełna wzajemnego przyciągania, niezdecydowania i zmienności, elementy walki wyeksponowane poprzez użycie mebla – sofy bądź fotela to przykłady wspólnych inspiracji. Jednak ponad wykorzystaniem podobnych konceptów całość realizuje się w zupełnie innym aspekcie.

W „Przenikaniu” czujemy nieskrępowaną przestrzeń, pewną swobodę w poruszaniu się po scenie. Spektakl Śląskiego Teatru Tańca skupia się jedynie na relacjach damsko męskich, na tym, jakie linie napięcia tworzy wśród kobiet istnienie mężczyzny, które samo w sobie prowadzi do swoistego wyścigu i konkurencji kobiet.

Korina Kordova, którą widzimy na początku spektaklu samotnie tańczącą w niebieskiej sukience, gra kobietę prawdziwie zdeterminowaną i dynamiczną. Jednak tak naprawdę wytycza ona sobie pewne granice, których nie chce przekraczać. Tak jest też z jej kontaktem z Aleksandrem Kopańskim, zachęca go, uwodzi, jednak w kluczowym momencie ucieka. Natomiast Sylwia Hefczyńska-Lewandowska jest tutaj kobietą ułożoną i powściągliwą. Jednak to właśnie w takim charakterze często można odkryć wewnętrzną, skrywaną namiętność. Tak też dzieje się w spektaklu, to ona zbliża się do mężczyzny na tyle by go poczuć i dokonać z nim ostatniego, zwycięskiego i pięknego tańca. Ta ostatnia scena zasługuje na wyróżnienie. Ruchy iście klasyczne, podnoszenia pełne harmonii, i współgranie tworzą płynną i pełną całość.

Tematem sztuki jest właśnie poruszanie się kobiet wokół mężczyzny niczym krążenie satelit. Mężczyzna zaś jest tylko niezdecydowanym kochankiem, który sam staje się tematem sztuki niezwykle rzadko. Przyglądamy się głównie emocjom kobiety, poszukiwaniom odpowiedzi na to jak blisko może ona zbliżyć się do mężczyzny by nie zatracić siebie samej.

Należy zauważyć, że cała sztuka utrzymana w dość wysokim tonie została wzbogacona w elementy typowo humorystyczne, chociażby śpiew Koriny Kordovej i elementy dialogu. Pomysł ich wykorzystania był trafny, wprowadzał bowiem element rozluźnienia i dystansu wobec przedstawianej sytuacji. Jednak widoczny był wyraźny dysonans między umiejętnościami tanecznymi a deklamacyjnymi, co niestety mogło odrobinę zburzyć harmonię obrazu.

Kolorystyczne nasycenie stroi tancerek sprawia, że ich taniec nabiera dodatkowego charakteru. Scena podzielona jest na dwa plany, tłem staje się to, co dzieje się za rozsuwanymi wertikalami. Do tańca trzech postaci, dochodzi gra cieni i projekcje wideo, przedstawiające z innej perspektywy sekwencje tańca, które moment wcześniej mogliśmy oglądać na scenie. Sztuka ta jest bardzo subtelną i dobrze skrojoną całością zorganizowaną na zasadzie tytułowego przenikania. Dzięki prostocie wykorzystanych środków, klarowności ruchów odbiór spektaklu jest niewątpliwie atrakcyjnym przeżyciem estetycznym.


Marta Zgierska

_________________
m.


Top
 Profile E-mail  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Nov 14, 2007 4:58 am 
Offline

Joined: Mon Nov 12, 2007 11:29 am
Posts: 5
Location: Lublin, Poland
Love is a red dress czy może Blue velvet?
Laboratorim Choreograficzne Śląskiego Teatru Tańca: Przenikanie
Choreografia: Sylwia Hefczyńska-Lewandowska

Podczas gdy widownia się zapełnia, tancerka w niebieskiej sukience zawzięcie szpera w przepastnej czerwonej torebce. Myślę sobie – no tak, a ja przed chwilą nurkowałam w poszukiwaniu biletu. Nie tylko poczucie solidarności w związku z przysłowiowym bałaganem w damskiej torebce zjednało moją sympatię dla spektaklu Laboratorium Choreograficznego Śląskiego Teatru Tańca. Przenikanie to po prostu rzecz całkiem dobrze zrobiona. Można by rzec, nie bez pewnych zastrzeżeń, że to sztuka lekka, łatwa i przyjemna.

Połowa sceny jest zasłonięta przez żaluzje. Początkowo Brazylijka Korina Kordova tańczy sama, ale już po chwili można się zorientować, że cień, który pojawia się na rozświetlonej „ścianie” utworzonej z pionowych pasów, zaczyna żyć własnym życiem, nie odzwierciedla ruchów tancerki. Zwłaszcza, że po chwili pojawia się drugi cień, zarys mężczyzny. Cienie ogromnieją, przytłaczają postać tancerki. Co dzieje się za żaluzjami? Tego można się tylko domyślać.

Do chwili, kiedy tancerze rozsuwają prowizoryczną ścianę. Druga tancerka, autorka choreografii Sylwia Hefczyńska-Lewandowska, dla kontrastu ubrana jest w czerwoną sukienkę. Teraz już wiadomo. Miłosny trójkąt. Takie trio to pomysł wykorzystywany już do znudzenia, ale nie ma się czemu dziwić. Każdy przecież taniec, tak jak i każda książka, jest o miłości. Zresztą, tancerze potraktowali temat bez niepotrzebnego zadęcia, z humorem i po prostu. Kłócą się owocami: truskawka, brzoskwinia i ananas. Podczas gdy główna bohaterka, Korina, przebiera się w różnokolorowe stroje, stroszy piórka jak papużka, w tle za żaluzjami na fotelu rozgrywa się romans pozostałych dwojga. Niebawem okazuje się, że mężczyzna woli jednak Korinę. Telenowela? Panie pojedynkują się jeszcze na taniec na wysokich obcasach, aż osaczony pan ma dość i ucieka.

O Laboratorium Choreograficznym można przeczytać jako o projekcie, który „pozwala na ujście nagromadzonym pokładom pomysłów, wyobrażeń o świecie, koncepcji sztuki”. I widać, że twórcy aż kipią pomysłami i energią. Energią, którą świetnie oddają w tańcu. Tylko że… mam wrażenie, że, paradoksalnie, wielość rozwiązań, jaką zaprezentowali nam tancerze, działa momentami na niekorzyść. Niektóre partie taneczne wydają się przydługie. Odtwarzanie fragmentów na video to pomysł nieznośnie już w spektaklach ograny, a że nie wnosi nic wartościowego, nie wiem, czy potrzebny. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Przenikanie o wiele lepiej by wypadło, gdyby było po prostu krótsze.

Trochę jak upalny dzień lata. Jest pogodnie i słonecznie, ale momentami robi się duszno i dzień się dłuży. Wtedy z utęsknieniem czeka się na wieczorny chłód. Mimo to dziękuję za przeniesienie w cieplejsze rejony, bo listopad jak to listopad…

Agnieszka Goławska

_________________
samo da igramo


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 

All times are UTC - 7 hours [ DST ]


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 2 guests


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
The messages in this forum are posted by members of the general public and do not reflect the opinions or beliefs of CriticalDance or its staff.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group