public forum
home forum magazine gallery links about faq courtesy
It is currently Fri Oct 24, 2014 12:12 pm

All times are UTC - 7 hours [ DST ]




Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 
Author Message
 Post subject: Lublin 2007, Lublin Dance Theater - "48/4"
PostPosted: Sat Nov 10, 2007 2:04 am 
Offline

Joined: Thu Nov 08, 2007 2:24 am
Posts: 4
Location: Lublin, Poland
Ciasno i duszno w tym pokoju
Lubelski Teatr Tańca – 48/4
choreografia: Ryszard Kalinowski

Wczorajszy premierowy pokaz „48/4” to dla mnie najlepszy do tej pory spektakl Lubelskiego Teatru Tańca. Twórcy ograniczyli w nim tak charakterystyczne dla siebie pewne elementy ruchu opartego na fizyczności - agresywne rzucanie się, obijanie, uderzanie ciałem o podłogę. Skupili się bardziej na oddaniu gestem i spojrzeniem napięć istniejących między czworgiem ludzi zamkniętych w ciasnej przestrzeni. Więcej niż w pozostałych choreografiach Teatru było momentów tańca opartego na płynnym ruchu, wzajemnym oddziaływaniu na siebie. Nie zabrakło również humoru.

Spektakl podzielony został na trzy niemal autonomiczne części – każda z nich ukazuje inny aspekt funkcjonowania w małym pomieszczeniu – przytłaczający brak miejsca dla siebie i duszność relacji jakie to powoduje - zmęczenie sobą, ale też wzajemne uzależnienie.

Rozpoczyna się niespokojnie - na trzyosobowej kanapie, jedynym elemencie scenografii, wije się jak przez zły sen, Wojtek Kaproń. Pozostałe trzy postacie tkwią w mroku po to by już za chwilę rozpocząć walkę o miejsce na sofie. Zawsze jednak dla jednej osoby brakuje miejsca, dlatego każdy kolejno próbuje się wcisnąć między pozostałych, ostatecznie spychając bądź zrzucając kogoś, niby przypadkiem - wślizgując się na czyjeś miejsce lub ostentacyjnie wyrzucając jednego/jedną z siedzących. Po jakimś czasie konflikt o kanapę przenosi się między kobiety – Beatę Pałkę i Annę Żak, mężczyźni zaś schodzą na dalszy plan. Szybko jednak ich damska kłótnia zamienia się w pakt przeciw tancerzom, próbującym ponownie znaleźć się na sofie. Już od pierwszych chwil widoczne jest napięcie jakie wytwarza się między nimi, czasem wywołujące uśmiech, czasem przejmujące.

Druga część spektaklu, najbardziej napięta i duszna, skupia się na relacjach partnerskich miedzy kobietami i mężczyznami. Podczas gdy Anna Żak i Ryszard Kalinowski tkwią w cieniu, jakby skłóceni ze sobą, obrażeni na siebie, Wojtek Kaproń i Beata Pałka rozgrywają sekwencję gier opartych na pełnym napięcia nieustannym przyciąganiu się i odpychaniu. Szybko nabierające tempa wzajemne uniki przeradzają się w paniczną próbę zatrzymania, wręcz zawłaszczenia dla siebie drugiej osoby. Szczególnie widoczne jest to w scenie, kiedy obie pary tańczą razem. W ich dynamicznym ruchu pojawia się dużo figur, w których jedna osoba obejmuje, wręcz osacza drugą. Zaczyna się wytwarzać coraz cięższy, klaustrofobiczny klimat.

Tę ciasnotę w spektaklu symbolizuje nie tylko za mała dla czworga tancerzy kanapa, nie tylko ich pełne napięcia, konfliktu, głodu emocjonalnego relacje, ale także niewielkie kwadraty – snopy światła, w których od czasu do czasu się poruszają. Myślę jednak, że zabrakło pewnej konsekwencji w realizacji tego pomysłu.

Znamienny jest moment kiedy Anna Żak wielokrotnie skacze z oparcia kanapy lądując w rękach Wojtka Kapronia. Scena nabiera tempa, ale ostatni skok kończy się upadkiem. Gasną światła, część druga kończy się.

Motyw walki o kanapę stanowi swoistą klamrę spektaklu. W końcowych scenach znów tancerze subtelnie, niby przypadkiem, niby niezauważalnie zajmują na niej miejsca, ponownie zaczynając się spychać. Więcej jest jednak luzu, dystansu a samo przedstawienie zaczyna bawić.

Mimo, że prezentowany przez Lubelski Teatr Tańca typ ruchu nie należy do moich ulubionych, uważam spektakl za udany. Wprawdzie wymaga jeszcze pewnego dopracowania, większego zgrania tancerzy podczas scen wspólnego tańca, czasem większej precyzji. Wierzę jednak, że jest to tylko kwestia czasu, kilkukrotnego „przetańczenia” wczorajszego, premierowego pokazu, bo sam pomysł i klimat kryje w sobie duży potencjał i wiele uroku.

Gabriela Żuk

_________________
Welcome to the other side


Top
 Profile E-mail  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Nov 14, 2007 4:48 am 
Offline

Joined: Mon Nov 12, 2007 11:29 am
Posts: 5
Location: Lublin, Poland
Metrum 48/4
Lubelski Teatr Tańca: 48/4
Choreografia: Ryszard Kalinowski

Pierwszy to mój spektakl Lubelskiego Teatru Tańca, ale przekonali mnie od razu i warto, żeby nie był ostatnim. Gospodarze Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca przedstawili podczas inauguracji swój spektakl premierowy – 44/8.

Na scenie biała kanapa. Nic więcej. Na kanapie tancerz Wojciech Kaproń miota się jak w złym śnie. Naraz rozbrzmiewa muzyka, która będzie towarzyszyć czworgu postaciom już do końca. Czworgu, bo po chwili z ciemności wyłania się troje pozostałych tancerzy. Ich zachowanie przypomina cokolwiek wyścig szczurów – przepychają się o miejsce na kanapie. Żadna z osób nie daje za wygraną, ale od razu widać, że najwięcej woli walki ma szatynka (Anna Żak).

Tańcząca czwórka wchodzi ze sobą w dalsze interakcje – teraz na pierwszy plan wysuwa się pełen napięcia, rozerotyzowany, oświetlony na czerwono taniec Wojciecha Kapronia i Beaty Mysiak, eterycznej blondynki w czerwieni. Trochę to granie na schemacie gorąca blondynka i zimna szatynka (Anna Żak ubrana jest zresztą w biele i szarości), ale się sprawdza.

Ta druga, szatynka, jakby zazdrosna, zaczyna zwolna, nieznacznie przesuwać się z tyłu sceny, za kanapą. Nadaje to całemu układowi głębi. Tu także gra światło – tym razem niebieskie. Za chwilę wejdzie na kanapę, aby stąpać po jej krawędzi jak po linie, chce skoczyć, ale pierwszy tancerz ją łapie – ona desperacko ponawia próbę wielokrotnie, scena nabiera po raz kolejny dynamizmu.

I tak już będzie do końca – silna ekspresja przeplatana momentami bardziej statycznymi. Z tańcem współgra zmiana oświetlenia – pojawiające się różnobarwne kwadraty, jasne szarawe światło w scenie, jak by się zdawało, kulminacyjnej. Aż do zakończenia w ciszy i ciemności, kiedy to blondynka przechodzi czworobok jeszcze raz – mocny i zdecydowany finał, jakich często brak.

Muzyka Piotra Kurka buduje atmosferę - rzężąca, niepokojąca, nosi zarazem pewne znamiona wesołości – o ile mogę to tak określić, wesołej agresywności czy też agresywnej wesołości. Wyrazista ekspresja, precyzyjny taniec. Broni się także pomysł, aby sam autor choreografii, Ryszard Kalinowski grał stosunkowo niewiele, usuwając się na plan dalszy. Charakteryzuje to usposobienie odgrywanej przezeń postaci równie dobrze, jak taniec pozostałej trójki. Poza kilkoma momentami, które zdają się być trochę przydługie i nużące - po prostu dobra robota. Duże brawa.

Agnieszka Goławska

_________________
samo da igramo


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 

All times are UTC - 7 hours [ DST ]


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
The messages in this forum are posted by members of the general public and do not reflect the opinions or beliefs of CriticalDance or its staff.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group