public forum
home forum magazine gallery links about faq courtesy
It is currently Fri Oct 24, 2014 9:29 am

All times are UTC - 7 hours [ DST ]




Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 
Author Message
 Post subject: 9th July 2006: Silesian Dance Theatre, yoga class
PostPosted: Mon Jul 10, 2006 8:49 am 
Offline

Joined: Sun Oct 24, 1999 11:01 pm
Posts: 19975
Location: London, England; Tallinn, Estonia
INTERVIEW with Ewa Wardzała, who teaches yoga according to the method of B. K. S. Iyengar

Dance Factory: Tell us how has your adventure with yoga started, I know that you used to dance with TOK (Theater of Open Creation, contemporary dance group in Cracow)

Ewa Wardzała: That was a short adventure with TOK, but yes, I used to practice contemporary dance there. I was interested in India and eventually I started Indian studies. I have started yoga because on the one hand it works with the body which can bring me, as a dancer, an increased body consciousness, and on the other hand yoga was in my interests as a philosophy. Having no idea of the multiplicity of yoga methods, I went for a yoga class at Iyengar’s school in Cracow, and from the very beginning I felt that this was it, that after a class the inner integration appears. I felt incredibly calm through my body, which had been dancing for many years and was overworked. I used to feel back pain and knee pain very often, and suddenly it turned out that there was a large space inside, there is no pain, the body is calming down, stretched and strengthened. I knew already if possible I would practice yoga for the rest of my life.

D. F.: Does it happen often that your students, like today, thank you after the class that they don’t feel knee pain any more?

E.W.: Actually it often happens. There are people who have met with yoga before and know how much a class can give them. After such a madness for the body with several classes each day the body is overworked and yoga can help. Sometimes a longer process of yoga therapy is needed, but usually the effects come quickly. It is enough to shape the body in a proper position, stretch it and the knees, the back, the loins and the feet stop hurting. More and more dancers are starting to practice yoga - they feel it saves them.

D. F.: What are the characteristics of the method that you practice?

E.W.: This is the method that focuses on asans, the positions of the body and also on pranajama, work with body energy through breathing. There is no time here to practice pranajama. It is usually introduced after a few months of asan exercise. Certainly the breathing is very important for practicing asans. It is necessary to pay attention to the flow of breath and ensure that it is fluent. During classes I speak about making conscious exhalation to the strained parts of the body. The exhalations always relax us, and dissolve pain and tension, the inhalations, on the other hand, energize. What is innovative in this method is that Iyengar introduced the use of many helpful things like blankets, belts, cubes. That is why Iyengar’s method can be practiced by anyone. For example if someone cannot reach down to his feet, if they have a problem with the spine, with the help of a belt he can still make a bow to the moment when his spine is straight. It is essential not to overwork the body. The second important Iyengar’s achievement is systematizing the asans. He observed that certain groups of positions work differently. For example standing positions are literally making us grounded, making us stand firmly on our feet, but also psychologically they make us self-confident. That is why beginners have to practice a lot of these positions to increase trust in both themselves and their surroundings. These positions have a physical and psychological effect. For example, twists make us stop thinking schematically, opening a wider perspective, rejuvenating the spine, nourishing it and improving blood circulation. They also give benefit to our inner organs, which are always cramped, by massaging them from the inside.

Bowing calms the head and cools down the body, while bends are warming and energizing, making us open to the world; they have an extrovert effect. That is why many people like bends because thanks to them they feel well psychologically, gaining self-confidence. Practicing Iyengar’s method can be very different depending on what kinds of effects we want to achieve.

D. F.: Yoga is not only a body but also mind exercise. Yoga classes are soothing, making us quieter.

E.W.: Exactly, and we are not meditating: Iyengar is not focusing on meditation. But because his method is very precise the mind becomes very focused. Our mind has a natural tendency to stay active all the time, to run in between what happened and what will happen. Through focusing on the body, on ‘now’, we feel more relaxed. There are a few stages of meditation. The first is focusing attention which is reached through asans. Then there comes a constant concentration, when the mind is always present only here and now, there are no thoughts. Thanks to calming down and exercising asans during classes, it turns out we can be pulled to some extent into a state of meditation.

D. F.: What would you like to teach your students during this busy two weeks?

E.W.: To take care of themselves and their bodies. It is important to stop sometimes, to respect the limits of the body. This is in the physical sphere. Secondly, that there is a source of silence, stillness and joy of being inside us, there is no need to do anything to be happy. We can feel that at the end of a class – that we just are, it is quiet and this is what it is all about.

******************************

ROZMOWA DNIA: Ewa Wardzała, nauczycielka jogi wg metody B. K. S. Iyengara

Fabryka Tańca: Opowiedz jak zaczęła się twoja przygoda z jogą, wiem, że tańczyłaś kiedyś w TOK-u.


Ewa Wardzała: Przygoda z TOK-iem była krótka. Ale tak, tańczyłam taniec współczesny. Interesowałam się też Indiami, w końcu rozpoczęłam studia indianistyczne. Zaczęłam ćwiczyć jogę, ponieważ z jednej strony jest to praca z ciałem, która może mi dać większą świadomość ciała jako tancerzowi, a z drugiej strony joga interesowała mnie jako filozofia. Nie mając pojęcia, jakie są metody poszłam na lekcję do szkoły Iyengara w Krakowie i od początku poczułam, że to jest to, że po zajęciach pojawia się integracja wewnątrz. Poczułam, że jestem niesamowicie wyciszona przez ciało, które tańczyło wiele lat i było bardzo obciążone. Często bolał mnie kręgosłup czy kolana, a nagle okazało się, że jest wielka przestrzeń w środku, nie ma bólu, ciało jest wyciszone, rozciągnięte, wzmocnione. Już wtedy wiedziałam, że jeśli będę mogła, to będę praktykować jogę do końca życia.

F. T.: Czy zdarza się często, że tancerze uczęszczający na Twoje zajęcia, tak jak dzisiaj, dziękują ci, że po lekcji nie bolą ich już kolana?

E.W.: Rzeczywiście, często się to zdarza. Pojawiają się także osoby, które już zetknęły się z jogą. Wiedzą, że ćwiczenia dużo im dają. Po takim szaleństwie dla ciała, jakim jest kilka lekcji dziennie, jest ono bardzo obciążone i joga może pomóc. Czasami potrzebny jest dłuższy proces leczenia jogą, ale często efekty przychodzą szybko. Wystarczy dobrze ustawić ciało, rozciągnąć i przestają boleć kolana, plecy, krzyże, stopy. Coraz więcej tancerzy zaczyna zajmować się jogą, bo czują, że to ich ratuje.

F. T.: Czym charakteryzuje się metoda jogi, którą praktykujesz?

E.W.: To jest metoda, która skupia się na asanach, czyli pozycjach ciała i również na pranajamie, czyli pracy przez oddech z energią, która jest w ciele. Tutaj nie praktykujemy pranajamy, nie ma na to czasu. Wprowadza się ją po kilku miesiącach praktyki asan. Oczywiście przy asanach praca z oddechem jest bardzo ważna, trzeba zwracać uwagę, by jego przepływ był płynny. Na zajęciach mówię o tym, żeby świadomie robić wydechy w napięte miejsca. One zawsze rozluźniają, rozpuszczają ból i napięcie z kolei wdechy energetyzują. Nowatorskie w metodzie jest to, że Iyengar wprowadził używanie różnych pomocy takich, jak koce, paski, kostki. Metodę Iyengara może ćwiczyć każdy. Jeżeli na przykład ktoś nie sięga do stóp, jeśli ma problemy z kręgosłupem, to może pomagając sobie paskiem robić skłon, do tego momentu, kiedy ma prosty kręgosłup. Bardzo ważne jest, by nie przeciążać ciała.
Drugą ważną rzeczą, którą Iyengar dokonał, to usystematyzowanie asan. Zaobserwował, iż różne grupy pozycji inaczej działają. Na przykład pozycje stojące dosłownie nas ugruntowują, stawiają nas mocno na nogach, ale też psychicznie sprawiają, że czujemy się pewni siebie. Dlatego początkujący muszą robić dużo tego typu pozycji, by wzmocnić zaufanie do siebie, do otoczenia. Te pozycje maja działanie fizyczne i psychologiczne. A na przykład skręty sprawiają, że przestajemy myśleć schematami, otwiera nam się szersze pole widzenia. Oprócz tego mają działanie odmładzające dla kręgosłupa, powodując lepsze ukrwienie i odżywienie. Powodują również, że ograny wewnętrzne poddawane uciskom są masowane od wnętrza. Skłony z kolei wyciszają i uspokajają głowę, ale także wychładzają organizm. Odwrotnie działają wygięcia – bardzo rozgrzewają i energetyzują, otwierają nas na świat, działają ekstrawertycznie. Dlatego wiele ludzi lubi wygięcia, gdyż czują się dzięki nim dobrze psychicznie, są pewni siebie.
Praktyka metody Iyengara może przebiegać na wiele sposobów w zależności od tego, jaki efekt chce się osiągnąć.

F. T.: Joga to nie tylko ćwiczenie ciała, ale też umysłu. Lekcje jogi uspokajają i wyciszają.


E.W.: Właśnie, a my przecież nie medytujemy. Iyengar nie mówi wiele o medytacji, nie skupia się na tym. Ale ponieważ jest to metoda ogromnie precyzyjna nasz umysł staje się bardzo skupiony. Umysł ma naturalną tendencję do poruszania się między tym co było i co będzie, jest cały czas aktywny. A przez to, że skupiamy się na ciele, na ‘teraz’ czujemy się bardziej zrelaksowani. Jest kilka etapów medytacji. Pierwszym jest skupienie uwagi, które osiąga się przez asany. Po nim następuje trwała koncentracja, kiedy umysł jest cały czas tu i teraz, nie ma myśli. Poprzez wyciszanie w trakcie zajęć, praktykę asan, okazuje się, że możemy wciągnąć się troszeczkę w stan medytacyjny.

F. T.: Czego chciałabyś nauczyć warsztatowiczów podczas tej dwutygodniowej bieganiny?

E.W.: Żeby dbać o siebie i o swoje ciało. Ważne jest, żeby nauczyć się, że czasami trzeba odpuścić, iż należy respektować ograniczenia ciała. To w sferze fizycznej. A po drugie, że jest w nas źródło spokoju, ciszy, radości z samego bycia, iż nie trzeba nic robić, żeby być szczęśliwym. I to można poczuć na końcu - że jesteśmy, jest cisza i o to chodzi.


rozmawiała Anna Świderska


Top
 Profile E-mail  
 
 Post subject:
PostPosted: Wed Jul 12, 2006 8:59 am 
They tricked us!

On Saturday evening Ania W. came to the Dance Factory office and asked if we would like to take part in Silesian Dance Theater's performance “Outcast”. We had to walk. Just walk. Only for five minutes and that’s all. Then before the performance we discovered that it was not five but twenty minutes, which makes a big difference, especially when it is hard to walk even for five minutes and not look an idiot. But it was too late to retreat, especially as Ania W., fearing approaching trouble she was bravely preventing us from running away, despite her dainty figure. Well, we had to face the challenge.

Creeping on our toes, so as not to disturb dancers already performing, we waited impatiently in the hall behind the stage. Despite our apparent good mood we were nervous. Seventeen people were wondering who is going to stumble, who is allowed to smoke cigarettes, if we know when to go off the stage etc. The most important thing was our style of walking. Even Monty Python's Ministry of Funny Walks would be proud of our ideas. One was inspired by New Art Club and wanted to move like a worm, others by Zouk. And still other desired to present yoga positions such as dog with a head down.

Suddenly the doors opened and we were pushed onto the stage. And then we started. Right. Left. Run. Somebody is eating crackers or mints. Somebody is squatting. Somebody is asking for the time. Somebody is stealing a purse or reading a newspaper or listening to music. There was also an idea to move to the front and upstage the dancers. All to fill these 1200 seconds. Most of us forget about the performance and audience: lots of laughs, elbowing each other out of the way, fun. The twenty minutes went very fast and we did not even notice when we finally had to go off stage. It was getting dark. We stumbled over the carpet, lamps and other obstacles, trying to leave. At the end there was a standing ovation, a clamor for autographs, promoters with artistic proposals. And that is how the evening passed.

Thank you and we are available for bookings in the future.

Małgorzata Wojcik
Katarzyna Steńczyk

Translated by Katarzyna Steńczyk

*************************************

Z życia artyst i artystów

Wzięli nas podstępem. W sobotę wieczorem Ania W. przyszła do pokoju redakcji i zaproponowała nam udział w spektaklu „Poza światem” Śląskiego Teatru Tańca. Mieliśmy chodzić! Po prostu chodzić. Zaledwie przez pięć minut – to wszystko! Przed samym spektaklem okazało się, że to wcale nie pięć, ale dwadzieścia minut, co robi poważną różnicę, zwłaszcza, że nawet przez pięć minut trudno spacerować po scenie, nie wyglądając przy tym jak idiota. Za późno było już na odwrót szczególnie, że Ania W., przeczuwając zbliżające się kłopoty, dzielnie, mimo drobnej figury, własnym ciałem broniła drzwi. No, cóż - trzeba było zmierzyć się z wyzwaniem! W końcu, co to dla nas!

Skradając się prawie na palcach – żeby nie przeszkadzać występującym już tancerzom, z niecierpliwością wyczekiwaliśmy w korytarzu za sceną naszego momentu. Mimo ogólnej głupawki czuć było zdenerwowanie. Siedemnaście osób zastanawiało się, kto pierwszy i o co się potknie, komu wolno zapalić papierosa, czy będziemy wiedzieć kiedy zejść itd. Najistotniejszym problemem była kwestia, jakim stylem będziemy chodzić. Sam Instytut Śmiesznych Kroków nie powstydziłby się naszych pomysłów. Jedni zainspirowani New Art Clubem chcieli wejść „dżdżownicą”, innych natchnął Zouk. Jeszcze inni koniecznie pragnęli zaprezentować się na scenie w pozycji psa z głową w dół.
Nagle otworzyły się drzwi i zostaliśmy niemal wepchnięci na scenę. I zaczęło się chodzenie. W lewo, w prawo, biegiem, ktoś kuca, ktoś pyta o godzinę. Jedni jedzą suchary, inni miętowe cukierki. Ktoś wyrywa komuś torebkę, inny czyta gazetę, albo słucha muzyki. Był też, niestety, niezrealizowany pomysł wtargnięcia na przód sceny. Wszystko po to, aby zapełnić te tysiąc dwieście sekund. Większość z nas zapomniała nawet, ze obok trwa przedstawienie, a na widowni siedzi publiczność. Dużo śmiechu, przepychania, zabawy. To wszystko sprawiło, że dwadzieścia minut minęło bardzo szybko i nawet się nie obejrzeliśmy a już trzeba było schodzić ze sceny, na której powoli zaczęła zapadać ciemność. Potykając się o dywanik, reflektory i inne przeszkody szybko się ewakuowaliśmy. A potem już tylko brawa, autografy, propozycje nowych angaży... I tak minął kolejny pełen wrażeń wieczór z życia artyst i artystów, jak mawiał Julio Cortazar.

Dziękujemy i polecamy się na przyszłość.

Katarzyna Steńczyk
Małgorzata Wojcik


Top
  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 2 posts ] 

All times are UTC - 7 hours [ DST ]


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
cron
The messages in this forum are posted by members of the general public and do not reflect the opinions or beliefs of CriticalDance or its staff.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group